Zaczynam przygodę z self-publishing

Opublikowano w 18 czerwca 2026 11:53

Zaczęło się od tego, że pisałam na konkursy. Na SCRIPT PRO scenariusze. Na konkursy na opowiadania. NA PIÓRKO Biedronki. I różne inne podobne. W szkole owszem zauważano moje prace i w Warszawie przez Uniwerytet Pedagogiczny - mój scenariusz dostał się do finału, i w innych miejscach. Później było już trochę gorzej. Pewnego razu dałam do oceny mój scenariusz producentowi filmowemu, który kręcił film z Marcinem Dorocińskim. Dostałam odpowiedź : brak konfliktu. Swoją drogą ciekawa jest zbieżność, że za każdym razem jak chciałam coś napisać, zaraz ukazywało się coś podobnego w kinach. W tym wypadku był to film kolejno Galerianki i Wołyń. Myślę, że jakby wszystkie moje pomysły od 13 roku życia, były zrealizowane byłabym już porządnie ustawionym człowiekiem. 

Tak się jednak nie stało. Stwierdziłam w końcu, że dam sobie spokój z tym pisaniem, bo pisze i piszę, czy dla dzieci, czy kryminały, czy psychologiczne, zawsze coś jest nie tak. I dawałam sobie spokój na jakiś czas. Do momentu aż NAGLE zauważyłam jakiś nowy konkurs i wtedy dawałam sobie już OSTATNIĄ SZANSĘ i tak było praktycznie średnio, co pół roku. Jednak moja sytuacja osobista nie pozwalała mi na pogłębienie się w pisaniu, na szkolenie warsztatu, itd. Znowu więc stwierdziłam, że w ... głębokim poważaniu mam to pisanie, zostanę bizneswoman. Otworzę kawiarnię, będę piec ciastka, otworzę hotel, zrobię biznesplan, miałam bardzo dużo pomysłów, ale zawsze po drodze zapał gasł i wracało, co? Pisanie... I może i zostanę pisarzem piszącym do szuflady albo na swoim samotnym blogu, którego nikt nie czyta, ale przynajmniej będę wiedziała, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby Dreams come true! No więc moją ulubioną książką do pisania scenariuszy była zawsze było: "Jak napisać scenariusz filmowy" Rusina Robina , która w genialny sposób opisywała jak kształtować bohaterów, co to jest konflikt i jakie są jego rodzaje, generalnie zawiera bardzo dużo cennych wskazówek, które autor powinien znać. Tym sposobem aktualnie piszę 1 scenariusz (który chyba jednak zamienię w książkę), 1 książkę i 1 książkę mam z tyłu głowy plus jeszcze 1 z niewysłanego konkursu. Oraz napisałam książeczkę dla dzieci (to bardzo często dla mnie miła odskocznia), pt. "Co się stało z mamą Królika?", która dostała się do drugiego etapu konkursu! To dal mnie było bardzo dużym wyróżnieniem, ponieważ wiem, że w tym konkursie bierze udział wiele prac, a i w tym roku nie był to konkurs tylko dla amatorów, ale również dla zasłużonych pisarzy.

 

Niestety konkursu nie udało mi się wygrać, ale dało mi to do myślenia, uznałam to za znak od Wszechświata, że jednak może mam szansę. Więc wysłałam tekst do różnych wydawnictw polskich. Do tej pory cisza. Ale. Tym razem postanowiłam się nie poddawać i uznałam, że co. Inni wydają sami książki , to i ja sobie wydam, a co. Więc zaczęłam na początek od wydania ów książeczki dla dzieci, która wzięła udział w konkursie. Po długich, a ciężkich udało mi się wgrać okładkę z Canvy, chociaż ewidentnie muszę się w tej dziedzinie podszkolić. I dalej wrzucę książkę po ang, e-booka, którego mam zamiar dodać na tej stronie też i zobaczymy, co z tego wyniknie :) Mam też plan, informować o moich postępach na Instagramie, ale nie wiem, czy mnie to nie przerośnie ;)

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.